Dlaczego PiS wygrał wybory? Obalam niebezpieczny mit!

Drukuj

W wielu kręgach pokutuje przekonanie, że PiS wygrał wybory dzięki socjalistycznym obietnicom. 500+, niższy wiek emerytalny i walka z bankami, dużymi sklepami i umowami cywilnoprawnymi - kwintesencja tzw. "dobrej zmiany" - miały wedle tej narracji przyczynić się do zwycięstw wyborczych, które dały Prawu i Sprawiedliwości władzę zbliżoną do absolutnej. To mit! Na dodatek mit bardzo niebezpieczny ze względu na swoje implikacje, wedle których - jak dalej idzie ta sama narracja - ze zrealizowanymi obietnicami PiS trzeba się pogodzić, bo są popularne i żadna partia nie wygra wyborów, jeśli się nim przeciwstawi, np. proponując likwidację 500+ i skutków innych złych działań obecnego rządu. Jeśli w ten mit uwierzą główne siły opozycyjne, w rzeczywistości zagwarantują panowanie Jarosława Kaczyńskiego na znacznie dłużej, niżby to było konieczne.

Prawdą jest, że socjalistyczny, niewykształcony i roszczeniowy elektorat stanowi składową elektoratu PiS. Ludzie nie tylko bez pracy ale i bez ambicji, bez podstawowej choćby wiedzy ekonomicznej, bez umiejętności zrozumienia faktu, że aby państwo coś dało, najpierw musi komuś zabrać. Ludzie, którzy uważają, że im „się należy”. Jednakże elektorat ten nie przekracza w najlepszym nawet wypadku ok. 10% osób biorących w wyborach. To mniej więcej ten sam elektorat, który w przeszłości głosował na Samoobronę. A i tak jakaś część tego elektoratu głosowała przecież w ostatnich wyborach na Partię Razem lub Zjednoczoną Lewicę. Elektorat o jakim mowa w żaden sposób nie tłumaczy ponad trzydziestoprocentowego poparcia dla PiS.

Tłumaczy je fakt, że PiS postawił na idee, a nie miał w tym wystarczająco silnej konkurencji. Idee PiS są mi całkowicie obce. Idee te można też uznać za błędne, szalone, nieetyczne, cyniczne. Jednakże są i to na nich opiera się działalność PiS nie w czasie od zdobycia władzy czy od rozpoczęcia kampanii prezydenckiej Andrzeja Dudy, a od wielu lat. Na idee te składają się m.in konserwatywna wizja obyczajowości zależna od mitologii katolickiej, gdzie swobody osobiste jednostki mogą być tłamszone gdziekolwiek tak uznaje Kościół; centralne sterowanie gospodarką jako element silnego państwa kontrolującego wszelkie aspekty życia obywateli; nacjonalistyczna wizja Polski i świata z trybalistycznym podziałem „my-oni”; i wreszcie od 2010 roku religia zamachu smoleńskiego. Na tych ideach (nawet jeśli lista nie jest wyczerpująca – bo i też nie wyczerpanie tej listy jest celem niniejszej analizy) PiS stworzył swój system wartości. I nie miał w tym konkurencji.

Ze swoją główną (do 2015 roku) konkurencją – Platformą Obywatelką – PiS wygrał spór o idee walkowerem. Platforma Obywatelska porzuciła jakikolwiek system wartości kilka lat temu, czego symbolicznym wyrazem stało się ogłoszenie polityki „ciepłej wody w kranie”. Dawno przestała być liberalną partia, a o wartościach deklaracji ideowej z 2001 roku pewnie wszyscy już zapomnieli. Program realizowany przez PO był ostatnich latach rządu de facto mieszkanką obyczajowego konserwatyzmu i gospodarczego socjalizmu, ale nie z powodu przyjęcia takiego sytemu wartości, a dlatego, że to miało służyć z punktu widzenia PR i „słupków sondażowych”. Dodatkowo kompletna utrata wiarygodności po podeptaniu wydawałoby się jednego z najbardziej fundamentalnych z praw człowieka – prawa własności  – po nacjonalizacji oszczędności z OFE praktycznie uniemożliwiło stworzenie Platformie takiego systemu bez zaprzeczenia wprost systemowi wartości, jaki ta partia głosiła w swoich początkach. PSL właściwie nigdy nie był partią idei, adresując swoją działalność do określonej, ale coraz węższej grupy społeczno-zawodowej. Inne zaś ugrupowania (i tu akurat hurtem można zaliczyć zupełnie inne przecież pod względem programu Nowoczesną czy Razem, a nawet KORWiN i Kukiz’15) były w 2015 jeszcze zbyt nowe, by swój system wartości wypromować czy wręcz swój elektorat do niego „wychować”.

PiS tymczasem prowadził mozolną, ale tytaniczną wręcz pracę organiczną. Tworzenie idei (nawet tak bzdurnej jak mit smoleński) było niezwykle konsekwentne, obejmujące nie tylko jej „treść”, ale i m.in. narrację, narzucanie języka debaty, rozpowszechnianie. Zarówno partia jak i organizacje z nią bardziej czy mniej formalnie związane narrację tę rozpowszechniały i rozwijały. Nie sposób przecenić roli „prawicowych dziennikarzy”. Prawicowe media (i wcale nie mówię tu przecież o „zdobytych” dopiero po wyborach mediach publicznych!) od całkowitej niszy przesuwały się coraz bliżej mainstreamu, mimo że – a może właśnie dlatego że – treści tam przekazywane miały się nijak do rzeczywistości, bardzo konsekwentnie tworzyły przekaz alternatywny dla bezideowej polityki Platformy Obywatelskiej. Niezwykle istotne – a może wręcz najważniejsze – moim zdaniem było zaangażowanie środowisk typu Kluby Gazety Polskiej. Wyśmiewane jako kółka wzajemnej adoracji, w rzeczywistości to one rozpowszechniały przekaz i idee PiS bezpośrednio, pozyskując nie tylko kolejnych to aktywnych „wyznawców” (ich liczebność by jeszcze nie starczyła do wygrania wyborów), ale też „misjonarzy” i „kapłanów” idei pisowskich, spośród których jedni rozwijali wizję w sprawach „smoleńskich”, inni obyczajowych, narodowych, czy gospodarczych. Ale tych „wyznawców”, „misjonarzy” i „kapłanów” by nie było, gdyby PiS nie zaproponował (ale też był gotów rozwijać) właśnie systemu wartości i idei. Idee mogą być dobre czy złe, etyczne czy nieetyczne, mądre czy zwyczajnie głupie. W konflikcie dwóch lub więcej systemów wartości i możemy mieć debatę o ideach, rozstrzygnięcie jak ocenić te idee. Jednak gdy w grze dwóch głównych sił politycznych jedna miała system wartości i idei, a druga nie miała ich w ogóle, ta pierwsza MUSIAŁA w końcu wygrać. Zamiast racjonalnej oceny systemu wartości PiS partia ta ma komfort opierania się na ślepych wyznawcach właśnie dlatego, że nie miała konkurencji. Prowadzenie przez głównych rywali bezideowej polityki ciepłej wody w kranie nie miało szansy przyciągnąć takiej atencji wyborców.

Czy więc jesteśmy skazani na wieczne rządy PiS? Nie. Ale jedynym sposobem pokonania PiS jest stworzenie alternatywnego systemu wartości. Pokazanie idei lepszych, bardziej etycznych, skuteczniejszych. Odzyskanie języka debaty publicznej i obnażenie ułomności idei głoszonych przez PiS. Pisowskim ideom – irracjonalnym, religijnym, antywolnościowym zarówno w wymiarze gospodarczym jak i politycznym, ksenofobicznym – należy przeciwstawić idee oparte na poszanowaniu wolności jednostki: gospodarczej, politycznej, obyczajowej, osobistej; państwie ograniczonym, redukującym swoje wydatki i obniżającym podatki; prawie własności prywatnej; racjonalizmie i neutralności światopoglądowej państwa. Ale nie można tego sprowadzić do nadmiernie utylitarystycznych tylko haseł – czy co gorsza akceptować hasła przeciwników jeśli te wydają się popularne. Broniąc wolności jednostki nie można mówić tylko o tym że jest praktyczniejsza, ale że jest bardziej etyczna niż pisowski kolektywizm i trybalizm! Zwalczając pisowski interwencjonizm gospodarczy (np. proponowane restrykcje w prawie pracy) i rozdawnictwo (takie jak 500+) trzeba powiedzieć nie tylko o tym, że są one na kredyt i że nas na nie nie stać – trzeba mówić też o tym, że są one moralnie złe.

Najniebezpieczniejszą konsekwencją przyjęcia mitologii, wedle której to 500+ i inne „praktyczne” postulaty socjalistyczne doprowadzić miało do zwycięstwa PiS, byłoby przyjmowanie stanowiska PiS przez partie opozycyjne. Jeśli tak się stanie, będzie to fantastyczna wiadomość dla PiS. Przyjęcie takiej polityki oznaczałoby, że nie będzie w przestrzeni publicznej realnej alternatywy dla socjalistycznego języka i systemu wartości prezentowanego przez PiS. Wyborcy socjalni i tak nie wybiorą kopii w postaci którejkolwiek z partii opozycyjnych kserujących program PiS, bo przecież mają oryginał (w obietnicach socjalnych bardziej wiarygodny!) więc kopia jest niepotrzebna. Wyborcy racjonalni, liberalni i niepodatni na populistyczną manipulację natomiast od swoich dotąd partii się odwrócą – wszakże nie po to je popierali, by miały w przyszłości (po ewentualnym – choć w takiej sytuacji mało prawdopodobnym – dojściu do władzy) realizować te same populistyczne obietnice, co PiS. Rozmiękczanie liberalnych i racjonalnych programów i ustępstwa w stronę pisowskiego narodowego socjalizmu to prosta droga do wieloletnich i wielokadencyjnych rządów Jarosława Kaczyńskiego.

Czytaj również
  • Marcin Hencz

    Drogi Jacku tradycyjnie przeczytałem twój tekst choć wiedziałem, że nic nie będzie warty. Powiedz mi na podstawie jakich badań stawiasz tezy… A co do bezideowości… to nie obraź się, ale od ludzi którzy każdego dnia choć wierzą w dane idei i je rozmiękczają dostosowując je do życia gorsi zdecydowanie są Ci jak Ty, którzy uważają, że tak nie należy robić i starają się je wszystkim narzucać nie widząc żadnych przeciwwskazań. Zwłaszcza zabawnie to wygląda gdy tych idei tak naprawdę nie znają. I to jest to co twoje teksty o to Tobie mówią.

    • https://okolo250slow.wordpress.com TrN

      Mam dwie uwagi do pańskiego komentarza:
      1) Po postawieniu tezy dopiero robimy badania. Teza to przypuszczenie/założenie i w procesie badań można ją udowodnić lub obalić.
      2) Nie wiem czy to ja czy Pan nie zrozumiał tekstu, ale z mojego punktu widzenia w tekście chodziło o to, że opozycja przegrywa, bo nie ma idei, a PiS ma. Nie doszukałem się nic o tym czy to jest dobre czy złe, albo czy ludzie naciągają swoje idee do sytuacji (ale czytałem tekst na raty, więc być może się mylę – jeśli tak prosiłbym o zacytowanie fragmentu). Jednakowoż zgadzam się, że narzucanie swoich wierzeń/idei/poglądów innym na siłę jest najgorszym zjawiskiem z możliwych, ale ponownie w tym tekście widzę wyrażenie opinii a nie zmuszanie ludzi do zgody z tymi słowami. Wszakże można dyskutować i przekonać kogoś argumentami, ale nigdy zmusić.

      Tekst jest zdecydowanie za długi do swojej wartości merytorycznej, ale czy nic nie warty? Nie wiem czemu ludzie jeśli się z czymś nie zgadzają to od razu wyrzucają to do śmietnika. Samo to, że zmusiło nas to do przemyślenia czy się z tym zgadzamy czy nie – już poszerzyło nasze horyzonty.

      • Marcin Hencz

        Zacznijmy od tego, że generalnie scena polityczna podobnie jak większość dziedzin naszego życia rządzi się pewnymi wzorami zachowań. O ile umacnianie się partii centrowych nie podnoszących radykalnych haseł jest charakterystyczne dla czasów zagrożenia gospodarczego o tyle umacnianie się partii radykalizujących dyskusje przypada zarówno na okres zagrożenia bezpieczeństwa ogólnego kraju (terroryzm, agresja Rosji) oraz czas po kryzysie gospodarczym. Jacek nie dostrzega podstawowych zasad polityki, że ona nie jest uniwersalną próżnią, a generalnie polega w dużej mierze na wstrzeleniu się w okienko zapotrzebowań społecznych. Sprowadzając politykę do samych idei w myśl Jacka wystarczyłoby każdego dnia robić to samo i powtarzać jesteśmy „konserwatywnymi-liberałami” – trochę to starał się robić Petru. To jednak nie prawda. Nie ważne czy patrzy się na badania społeczne zlecane przez partie czy jak na choćby najbardziej znane opinie w sprawie polityki i społeczeństwa jak te profesora Markowskiego, one wskazują, że nie chodzi o ideowość. Ona oczywiście ważne, aby była zdeklarowana. Chodzi jednak o umiejętność odpowiadania w ramach tej ideowości na realne problemy. Pomijając już sam fakt, że akurat Jacek tych problemów nie dostrzega, a wręcz domaga się przeciwnego działania pogłębiając je, PiS jest obecnie jedyną partią, która te odpowiedzi potrafi udzielić. Nie ważne, że są bezsensu. W zestawieniu z załagodzonym wizerunkiem stają się one akceptowalne w sytuacji gdy z drugiej strony nieważne czy PO czy Nowoczesnej czy lewicy jest grobowa cisza. PiS umiejętnie przestudiował zarówno raport Boniego (który opłaciliśmy), teksty Krytyki Politycznej (które opłaciliśmy) oraz analizy Instytutu Obywatelskiego (które opłaciliśmy). Na podstawie ich wie co słychać w społeczeństwie. Paradoksem jest to, że ani PO ani Nowoczesna w ogóle nie chciały do własnych analiz sięgać. PO zaczęła to robić dopiero przed wyborami, a Nowoczesna zamyka się w grupie realnego poparcia rzędu 8-10% bo wciąż udaje, że mamy rok 2000. PiS naturą rzeczy korzysta jeszcze z premii za wygraną do tego z poparcia kupionego 500+. Ten okres jednak za 2 lata się skończy. To czy wygra wybory zależeć będzie tylko od naszej słabości. Pytanie czy w tym czasie którakolwiek inna partia będzie umiała udzielić choćby młodym Polakom uczciwie pracujących innej odpowiedzi na to skąd wziąć mieszkanie niż tylko „znajdź lepszą pracę”. Aby rządzić należy słuchać rozmów ludzi, a nie zamykać się wśród opinii mądrych ludzi z przed 200-300 lat. I to nagminnie staram się tłumaczyć moim kolegom obarczonym syndromem Unii Wolności.

  • Marcin Hencz

    Pragnę zauważyć też, że choć tak wyraźnie udowadniasz swoją wyższość nad wyborcami PiS to jesteś zupełnie jak oni. Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok, że OFE nie są i nigdy nie były pieniędzmi obywateli w rozumienia lokaty czy konta w banku. Wiń za to Balcerowicza. Za każdym razem gdy mówisz, że jest inaczej negujesz ten wyrok jak Beata Kempa przeciwko której na manifestacje KOD chodzisz. Hipokryzja to kiepska cecha.

  • Bernadeta Andruszkiewicz

    Teza o niezbędności systemu idei – chociażby bzdurnych – w ofercie politycznej wydaje mi się wątpliwa. Według mnie wyborca świadomy nie tęskni za tym, żeby państwo rękami rządzącej partii zarządzało moim systemem wartości. Nie od tego jest państwo. A Pis wygrał wg mnie, bo u każdego z wyborców karmi prymitywną bestię zawiści, złości, agresji itd. Brakło reakcji kościoła na tę manipulacyjną podłość. A pion moralny statystycznego Polaka jest marny. Drugi czynnik wygranych wyborów to socjalistyczne rozdawnictwo. Artykuł mnie nie przekonał. Chętnie przeczytam odpowiedź autora na moje uwagi.

    • Sauelios

      „Według mnie wyborca świadomy nie tęskni za tym, żeby państwo rękami rządzącej partii zarządzało moim systemem wartości. Nie od tego jest państwo” – a od czego innego, proszę Pani? Proszę zajrzeć do kodeksu cywilnego, kodeksu karnego, ustawy o wychowaniu w trzeźwości i tak dalej. W ustawach tych nie ujawnia się nic innego tylko zarządzanie systemem wartości poddanych. Nie podoba się Pani Kościół katolicki? Mnie się nie podoba o tyle, że nie mówi wystarczająco jasno i wyraźnie, że trzeba się bronić przed szatanem i grzechem. A alternatywa tężeje: islam ojropejski z burkami, zabójstwami honorowymi, masowymi gwałtami i masowymi kradzieżami. Będzie go jeszcze więcej, skoro takie figury jak Aniela Merkelowa popierają przyjmowanie do Ojropy milionów krwiożerczych bandytów wyznania muślimskiego, zwanych dla zmylenia przeciwnika uchodźcami.

    • Arek Reklamy

      „A Pis wygrał wg mnie, bo u każdego z wyborców karmi prymitywną bestię zawiści, złości, agresji itd. Brakło reakcji kościoła na tę manipulacyjną podłość.” Tak, czyli PIS wygrał bo na Wybory tłumnie poszli niezadowoleni ( skąd inąd często słusznie ) pozostali nie zebrali się w garść bo nie byli zadowoleni, ani też nie widzieli poważnego zagrożenia ze strony katolickiej prawicy. Niestety państwo rości sobie prawo do zarządzania systemem wartości. Ciężko to będzie zmienić.

  • Sauelios

    Liberalne postulaty wolności jednostki w czasach tężejącego państwa policyjnego elektronicznego o nastawieniu totalitarnym? Brzmią one jak ponury żart, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę konsekwentnie urzeczywistniany plan ludobójstwa białej rasy. Liberalizm demokratyczny tak zwany nie tyle przegrał, ile zwyczajnie przestał istnieć. Dalszymi etapami tego zjawiska będą upadek upadek niewypłacalnych banków włoskich i niewypłacalnego Dojcze Banku, wyjście Włoch ze strefy eura, rozpad strefy eura i rozpad Mumii Europejskiej. Sataniści jednocześnie usiłują doprowadzić do zbudowania trzeciej Świątyni Jerozolimskiej. Demokracji tak zwanej już ni ma. Przemija postać tego świata. Addio pomidory.

  • Krzysztof Zagórski

    Na PiS NIE GŁOSOWAŁO 81% uprawnionych do tego Polaków. Można zakładać, że oni po prostu nie potrzebują porywających idei. Połowy nie interesuje nic i trudno mi sobie wyobrazić co niby mogłoby przyciągnąć tych zapracowanych, a w przerwach grillujących disco-polaków? Ze wszystkiego zrobią sobie bekę, a już zwłaszcza z „idei”.

    Dopiero jak walnie w nich jakiś kryzys, inflacja, to MOŻE się zainteresują wyborami, ale raczej zagłosują na nowych populistów, których nawet jeszcze nie znamy (może narodowcy?). Pozostali ludzie którzy na wybory chodzą i głosują rozsądnie, kierują się właśnie tymi ideami, o których pisze Autor, nie trzeba ich im (nam) więcej. Czym niby miałby „porwać” mnie jakiś Schetyna, czy Petru, czy nawet uczciwa i poczciwa Kopacz? jakieś idee widzę tylko w partii Razem. Oraz w KOD – chce się nam w deszcz, nie deszcze wołać o wolności i prawie. Ale jest nas garstka…. I budzimy „bekę”, zwłaszcza wśród młodzieży, która ma na wszystko …. wiecie, co.

    Dla tego kraju już NIE MA optymistycznego scenariusza w perspektywie co najmniej pokolenia. Czas się do tego przyzwyczajać… Nastąpi jakaś tragedia, a dopiero po niej lata walki i odzyskiwania wolności.

  • Marek Kula

    Autor to typowy pajac, któremu wydaje się, że rozumie dwa razy więcej od otaczających go takich samych jak on pajacy.

  • Marian Skwara

    Przynajmniej częściowo autor ma rację. Platforma przegrała, ponieważ się zużyła. W drugiej kadencji jawnie zajmowała się wyłącznie utrzymaniem władzy i nie broniła wolności obywatelskich. Z obawy przed biskupami nie sprzeciwiała się klerykalizacji życia publicznego. Stała się amorficzna. Nie wiadomo było, o co jej chodzi. Pamiętam, jak po kilkuletnim pobycie za granicą przeżyłem szok, kiedy zobaczyłem że wiceministrem sprawiedliwości jest fundamentalistyczny katolik – Michał Królikowski. PO chciała być i liberalna i katolicka, co się nie mogło udać.
    Gdyby lewica się nie rozpadła, to może nie doszłoby do samowładztwa PiSu. Teraz musimy przejść przez pustynię, aby wrócić do demokracji.

  • mf

    czas na nowy przymiotnik (a moze rzeczownik?): kato-komuna

    • Andrzej Turski

      Pełna nazwa: Katolicka Polska Ludowa

  • alka

    Trochę poszedł pan po bandzie. Wielu głosowało na PiS gdyż miało dość buty i arogancji PO i to nie byli ludzie nie wykształceni czy bez pracy. Po prostu część tych osób stwierdziło, że czas na zmiany , aby obudzić wszystkich będących przy korytku, że kiedyś i oni mogą wylecieć. I tak się stało.

    • bartyzelliberte

      „Po prostu część tych osób stwierdziło, że czas na zmiany , aby obudzić wszystkich będących przy korytku, że kiedyś i oni mogą wylecieć. ” – zgoda – tyle że właśnie tu zadziałał pisowski „system wartości”, który tym ludziom wydał się atrakcyjny. Bo inny nie został przedstawiony, a przynajmniej żadna siła polityczna nie potrafiła w innym systemie wychować swojego elektoratu.

  • endek

    Modlę się codziennie do Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski, żeby zjednoczona lewica zdobyła się w końcu na odwagę i powiedziała przed kamerami, że 500+ jest „moralnie złe” a dwóch mężczyzn powinno mieć prawo adoptować dzieci.
    „Prawda was wyzwoli!”, jak powiedział do Żydów Pan nasz Jezus Chrystus. :)

    • bartyzelliberte

      Lewicą nie jestem, prawicą zresztą też nie, w świętości żadne nie wierzę, związku pomiędzy dwoma stwierdzeniami (o 500+ i o adopcji) nie widzę żadnego, ale może da Panu satysfakcję, że ja to powiem.

      Ja, Jacek Władysław Bartyzel, liberał, uważam że:
      1). 500+ jest moralnie złe i powinno zostać niezwłocznie zlikwidowane
      2). Dwóch mężczyzn, tudzież dwie kobiety, żyjące w stałym związku, powinny móc zawrzeć związek partnerski lub związek małżeński, włącznie z prawem do adopcji.

      Pozdrawiam,

      Jacek Władysław Bartyzel

      • endek

        Ale mnie chodzi o szefa największej partii lewicowej lub liberalnej i jak największą widownię. Chciałbym, żeby miliony potencjalnych wyborców w telewizyjnym „prime time” były świadkami pełnego „wyznania wiary” moich braci z lewej strony sceny politycznej.
        Wydaje mi się, że jedynie w takich warunkach może dojść do prawdziwego wyzwolenia polskich sił postępowych z okowów zaścianka. :)

        • bartyzelliberte

          Mam wrażenie, na podstawie komentarzy powyżej, że wyznania wiary to pańska domena ;) Ja wolę rozsądek i racjonalny, liberalny system wartości.

          • endek

            Ale chyba zgodzi się Pan ze mną, że swojego systemu system wartości trzeba bronić a przynajmniej WYRAŻAĆ go publicznie, jeśli jest się politykiem?
            Tymczasem czołowi politycy lewicowi i liberalni przed kamerami milczą lub sztorcują PIS, zaniedbując zupełnie promocję multikulturalizmu, postgenderyzmu, feminizmu czy choćby wspomnianą wyżej krytykę programu 500+.
            A przecież św. Jan uczył, że „SŁOWO stało się ciałem i zamieszkało wśród nas.” :)

  • Lukasz Hogan

    Odsetek „ciemnego ludu” wśród wyborców jest stały, nie ma żadnego wpływu na ogólny wynik. Po co na wstępie obrażać? W obliczu kryzysu Unii, emigracyjnego i ukraińskiego ludzie szukają silnej, zdecydowanej władzy. PiS wygrał bo miał do zaoferowania „coś”, natomiast konkurencja miała do zaoferowania nic z niczym, ciepłą wodę i mamałygę. Tekst o rok za późno. Czy liberał nie powinien bronić wolności wszelkich idei? te które „są Ci obce” nazywasz błędnymi i nieetycznymi.

  • Arek Reklamy

    Tak to wiara ( poj. ogólne ) doprowadziła nas do dzisiejszego stanu rzeczy.
    Rozum nie miał wiele z tym wspólnego.
    Mądrej części społeczeństwa brakuje wiary i wspólnoty.
    Za kilkanaście lat ludzie się zjednoczą przeciwko inkwizycji.

  • Paweł Góra

    Ale to nieprawda. I to nieprawda na dwa sposoby:

    Po pierwsze, PiS, owszem, miał idee, ale one same – nawet uzupełnione o elektorat socjalny – by do samodzielnych rządów nie wystarczyły. Zapewne dałyby PiSowi najwięcej głosów, jednak bez większości bezwzględnej. Procentowo wynik PiSu był w historii dopiero czwarty (PO 2007 41,51%, SLD 2001 41,04%, PO 2011 38,19%, PiS 2015 37,58%), a większość bezwzględną zapewniły im osobliwości polskiej ordynacji wyborczej i wzajemne wycięcie się ugrupowań lewicowych. Nawet i w tych warunkach PiSowi można było nie oddawać Senatu, ale tu już zdecydowała krótkowzroczność i lokalne, drobne zawiści pomiędzy Platformą a Nowoczesną, gdzieniegdzie pomiędzy Platformą a PSL.

    Po drugie, Platforma *miała* ideę, tylko starą i zużytą, która dawno utraciła swoją efektywność i moc przyciągania: neoliberalizm. Neoliberalizm w wariancie „jeśli ci się nie udało, to siedź cicho – nic osobistego, ale Globalna Gospodarka tak chciała. Gdybyśmy spróbowali ci pomóc, to byłoby to ekonomicznie szkodliwe”. To prowadziło do marginalizacji prowincji, do utraty przez ludzi poczucia podmiotowości. A tu przyszedł PiS i mówi „wy jesteście solą ziemi, wy jesteście ważni, my was będziemy reprezentować, tylko trzeba pogonić tych oszustów z Platformy”. Gdzie dr Duda wygłasza swoje najważniejsze przemówienia – w Warszawie czy Krakowie? Nie, w Otwocku, Radzyniu Podlaskim i w podobnych miejscowościach. No i ludzie w to PiSowi uwierzyli.

    • bartyzelliberte

      Nie wiem co to ten „neoliberalizm” bo to raczej słówko którym socjaliści określają tych, których nie lubią natomiast trudno go porównać z jakąś rzeczywiście istniejącą ideą. Natomiast z ideami liberalnymi i wolnorynkowymi Platforma Obywatelska nie miała nic wspólnego – przeciwnie, sama je zwalczała podnosząc podatki i kradnąc prywatne oszczędności emerytalne z OFE. Wiele z działań Platformy było socjalistycznych, choć nie sądze by to był ideowy socjalizm, raczej uzasadnieniem tego socjalizmu było przekonanie że to się Platformie opłaca. Socjalizm w obu formach jest zły, ale w tej drugiej – platformerskiej – był skazany na porażkę.

      • Sławomir Uchto

        Ja się nie zgodzę z powielaniem mitu „kradnąc prywatne oszczędności emerytalne z OFE”. Mnie też się nie podobało przesunięcie środków i najchętniej ZUS zrównałbym z ziemią, ale jakkolwiek by mi się ten ruch nie podobał, nigdy to nie były prywatne oszczędności. I nie doprowadziło do tego PO, tylko PO postanowiło to wykorzystać. Powtarzanie tego mitu było tak samo szkodliwe dla wyniku wyborów, jak ten który opisuje powyższy artykuł potencjalnie dla następnych.

        Zaś co do samej potrzeby idei, raczej wątpię. PO nigdy nie miało barwnych idei, ani za pierwszej ani tym bardziej za drugiej kadencji. Nie miało ich na tyle by w 2005 roku wygrać wybory i dopiero rozpad koalicji, swoją drogą bardzo kolorowej i silnej ideowo, pozwolił Platformie na rządy. Za to 8 lat zmęczenia materiału i walki z czarnym PR ze wszystkich stron (często zasłużonym) wychowało pokolenie ludzi permanentnie niezadowolonych z rządów. Tak po prostu, bez względu na to czy partia ideologicznie parła do przodu czy była polityczną śluzomątwą. „Nie pozwólmy rządzić PO” to nie ideologia, tylko hodowanie negatywnego elektoratu.

  • tomek

    A ja mam trochę odmienne zdanie. W wyborach nie głosowałem ani na PO ani na PiS. Nie interesują mnie „idee” … nie jestem socjologiem ani politologiem. Nie pracowałem nigdy „na etacie” …. Mnie interesuje gospodarka i „moja kieszeń” … Nie głosowałem na PO z kilku powodów … pierwszy najważniejszy, to życie PO na kredyt z ręką wyciągniętą po dotacje i kredyty w stronę zachodu, drugi to rozpierducha polskiej gospodarki, duszenie wysokimi podatkami wszystkiego co na drzewo nie ucieka po stronie polskiej przy jednoczesnym poluzowaniu finansów firm zza granicy które w Polsce zrobiły sobie El dorado. A trzeci który podnosił ciśnienie to setki afer, zamiatanie ich pod dywan. I prymitywna a wręcz żenująca propaganda sukcesu kiedy okręt szedł na dno. W wyborach nie głosowałem też na PiS ale po paru miesiącach pomimo iż nie zgadzam się z wieloma rzeczami które PiS lansuje czy wprowadza, jakbym miał alternatywę PiS vs. PO na 100% zagłosował bym na PiS. Dlaczego ? PiS stawia interes polskiej gospodarki jako priorytet. Obniża podatki, uszczelnia granice przed wypływem nieopodatkowanej kasy z kraju i część tej kasy przeznaczył na polskie dzieci. Co prawda moje dzieci już są dorosłe ale popieram ideę 500+ w kraju gdzie 90% ludzi mają dochody na granicy przysłowiowego „unijnego żebraka” tym bardziej że finansowanie tej kasy docelowo realizowane będzie z tego co dotychczas i tak przeciekało przez palce … Ja nie mam czasu na rozważania o „ideach” wolę zarabiać kasę. Po wyborach zauważyłem parę zmian które uważam za dobre i idące w dobrym kierunku, czego przez 8 lat nie mogłem się doczekać od strony PO. Ze statystyk opisujących parametry gospodarki wynika na dzień dzisiejszy jasno że nie sprawdziło się krakanie dzisiejszej opozycji a wręcz za skandal uważam robienie zamętu i szkodzenie polskiej gospodarce przez polityków aktualnej opozycji przez wywoływanie zamętu w Brukseli. Wręcz za obrzydliwe uważam narażanie na szwank interesów gospodarczych całego kraju dla partykularnych interesików partyjnych. I jeśli gospodarczo sprawy dalej potoczą się tak jak przez te pół roku na następnych wyborach zagłosuję na PiS

  • Włodek Matuszewski

    Bardzo interesująca, trafna analiza. Muszę przyznać, że nie ze wszystkim się tu zgadzam, bo dostrzegam tu bardziej „neo-liberalny” punkt widzenia (sprawa OFE, którą widzę inaczej a przede wszystkim jako bardziej skomplikowaną i nie nadającą się do kwalifikowania jako tzw. złodziejstwo) ale problem bezidewości obecnej opozycji, łącznie z lewicą, istnieje. A tymczasem szowinizm i nacjonalizm otwarcie głoszony przez PiS i jego sprzymierzeńców – to realne zagrożenie dla nas wszystkich!

  • Virgo

    Już Jospef Cambell zwrócił uwagę na integrujące znaczenie mitu. Tusk to zignorował, Kaczyński to zrozumiał i wykorzystał. Mit nie musi być narzędziem populistów. Polacy mają wspaniały mit, jakim jest nasza bezkrwawa rewolucja Solidarności i pokonanie komunizmu. Szkoda, że PO o tym zapomniała.

  • warthog

    Bardzo się cieszę z Pańskiej analizy. Mam nadzieję, że Pańskie wnioski zostaną wykorzystane przez opozycję. Bardzo na to liczę, ponieważ wówczas opozycja niczego nie osiągnie. Pańskie rozumienie aksjologii wyborców PiS i samego PiS jest na poziomie zacietrzewionego doktrynera, ciekawe, że formułuje Pan tak niezmiernie błędne diagnozy, oparte zresztą o całkowicie błędne przesłanki zarówno społeczne, jak i ekonomiczne.
    Najzabawniejsze w Pańskim artykule jest to wezwanie do „tworzenia alternatywnego systemu wartości”. Tu przeszedł Pan samego siebie, a to jednak trudne zadanie. Proszę Pana, jaki „alternatywny” system proponuje Pan wobec prawdy, uczciwości i sprawiedliwości?
    Z pozdrowieniami
    „socjalistyczny, roszczeniowy, niewykształcony” przedsiębiorca, wyborca PiS (nomen-omen po starej szkole PiS o nazwie SGPiS)