Ileż tej „lewicy”?

Drukuj

Telenowela pod tytułem "jednoczenie lewicy" trwa w najlepsze, a liczba odcinków prześcignie pewnie Modę na sukces, Klan, czy "jednoczenie prawicy" sprzed kilkunastu lat. I właściwie nie wiadomo po co.

Nie trzeba nam kolejnych partii i koalicji „lewicowych”. Nowej socjaldemokracji czy socjalizmu, czy to na wzór skandynawski czy radziecki, a nawet północnokoreański. Samozwańczych reprezentantów, przepraszam za brzydkie słowo, „prekariatu”, czy działaczy (słowa jeszcze brzydsze) „związków zawodowych”. Sojuszy postkomunistów czy nowej lewicy postkomunizmem podobno nieskażonej.

Socjaliści – niestety – od dawna dominują na polskiej scenie politycznej. Rządziło postkomunistyczne SLD. Rządził narodowo-socjalistyczny PiS – partia-kuriozum, bo choć przecież nazywana „prawicową”, to wcale niepasująca do utartego schematu, w którym za „lewicę” uważa się wrogów wolności gospodarczej i zwolenników politycznej, a za „prawicę” ich przeciwieństwo. PiS natomiast wrogi jest obu tym wolnościom, gospodarczo jest jednak niewątpliwie „lewicowy”. Rządzi teraz Platforma Obywatelska, która – choć władzę zdobyła pod hasłami liberalnymi – w socjalizmie zapędziła się dalej niż dwie wyżej wymienione partie, a najbardziej haniebnym przykładem socjalistycznych grabie… – przepraszam, „zdobyczy” – była nacjonalizacja oszczędności obywateli zgromadzonych w OFE. Nacjonalizacja, której skalę można porównać wyłącznie z tym, co komuniści robili w pierwszych latach po II wojnie światowej.

Gdy teraz słyszę, że w przyszłym Sejmie nie znajdzie się żadna „lewica” (a to mgliste przecież słówko w Polsce utożsamiane jest przede wszystkim z wszelkiej maści socjalistami), to choć brzmi to optymistycznie, faktycznie jest niemożliwe. Pewnie nie znajdzie się tam „Zjednoczona Lewica”, za to znajdą się właśnie socjaldemokratyczna PO, narodowo-socjalistyczny PiS, no i zapewne spółdzielnia pośrednictwa pracy PSL.

SLD z Twoim Ruchem (dla tego ostatniego ten mariaż jest kompromitacją), z roszczeniowcami z OPZZ, a nawet z tak groteskowymi przecież tworami politycznymi jak Partia Zieloni czy Ruch Odrodzenia Gospodarczego im. Edwarda Gierka (ten ostatni ponoć też uczestniczył w rozmowach o zjednoczeniu lewicy) desperacko próbują ugrać przekroczenie progu na socjalistycznych sentymentach, a przecież grają w tej samej lidze co PiS i PO. Przerzucają się z nimi populistycznymi hasłami sprowadzającymi się w istocie do tego, jak jeszcze okraść bogatych, aby rozdać biednym i zdobyć przy tym trochę głosów. No, i jak pogonić te złe korporacje, banki i markety… I tylko o wolność gospodarczą żadne z nich nie kwapi się zawalczyć.

Czytaj również
  • gtz

    „Socjaldemokratyczna” PO:
    1. 28% ogółu pracowników to tzw. pracownicy tymczasowi (appsso.eurostat.ec.europa.eu/nui/show.do?dataset=lfsa_etpga&lang=en)
    2. Fikcyjna skuteczność PIP (miesięczne obroty LPP S.A. to 400 000 000 PLN – http://rynekpracy.org/wiadomosc/1628623.html, http://nowyobywatel.pl/2015/04/20/legalna-praca-na-czarno/ – maksymalny mandat za złamanie prawa pracy to 5 000 PLN, Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia art. 96)
    3. 18%/32% PIT dla zarabiającego średnio 2 540 PLN, 19% CIT (500 000 najbogatszych Polaków rozliczających
    19% ze średnich zarobków na poziomie 15 800 PLN).
    4. Ministerstwo Finansów, promując „społeczną odpowiedzialność biznesu”,
    odznacza ORANGE S.A., która przy zysku 986 000 000 PLN, wypłaca ponad
    pół miliarda dywidendy oraz zwalnia 1420 pracowników http://www.bankier.pl/gielda/notowania/akcje/ORANGEPL/wyniki-finansowe/skonsolidowany/roczny/standardowy
    5. Udział płac pracowników w PKB to 36% http://ec.europa.eu/eurostat/statistics-explained/images/e/e2/Distribution_of_income%2C_2013_%28%25_share_of_GDP%29_YB14.png – dla porównania w Danii to 55%
    6. W latach 2000-2013 płace wzrosły o 15% https://stats.oecd.org/Index.aspx?DataSetCode=AV_AN_WAGE – dla porównania w Czechy 40%, Słowacja 36%, Węgry 28%
    7. Liczba eksmisji w roku 2009: 2000; w roku 2011: 2500, w roku 2013: 300 (GUS)
    8. Godzinowy koszt pracy w Polsce to 8,4 EURO – w Danii 40,3; jego polski
    pozapłacowy odpowiednik to 19% – w Szwecji 31%. (Eurostat)
    PO jest partią kierującą się wyłącznie doraźną korzyścią, ale nawet nie liczę na to, że zaślepiony doktryną Pan „racjonalista” – traktujący słowo prekariat czy związek zawodowy jako obelgę – jest zdolny do głębszej refleksji, zagrażającej jego wizji rzeczywistości alternatywnej.

  • lacasaalmare

    bawi mnie taktyka prawicowych polityków: wszystkie inne prawicowe partie, które się nie sprawdziły (PO, PiS, SLD – to ostatnie będące co prawda lewicą z nazwy, choć tylko z nazwy) nazywać lewicowymi. żeby było, że co złego, to nie my, wszystko złe to przecież lewica. fakty się nie liczą, przecież papier (internet) jest cierpliwy, grunt to budowanie narracji, wg której lewica odpowiada za wszystko. ale cóż, taktyka się sprawdza – prawica rządzi od tylu lat, robi to fatalnie, a mimo tego ludzie głosują na nią nadal. w innym kraju na widok nieudolności prawicy ludzie wybraliby w końcu lewicę, choćby dla eksperymentu. a w Polsce wybierają jeszcze radykalniejszą prawicę, licząc, że będzie lepsza od poprzedniej. to tragiczne, ale w sumie zabawne. prawie tak zabawne, jak ludzie używający śmiertelnie poważnie takich pojęć jak „roszczeniowcy”.

    • gtz

      W komentarzu powyżej podałem jedynie kilka przykładów mówiących o tym, że o PO (a także SLD oraz PiS) można powiedzieć wszystko tylko nie to że, jest to partia oddana jakimkolwiek ideałom. To są najzwyklejsze koniunkturalne molochy. Z tym, że te fakty nie pasują do tezy pana „racjonalisty” – tym gorzej dla tych faktów…

      • lacasaalmare

        otóż to.

  • http://bass-driver.blogspot.com/ Jarek Michalski

    W demokracji jest miejsce na każdy głos – również głos skierowany do tych, którzy z takiego czy innego powodu z obawą patrzą w przyszłość, nawet tak bliską, jak koniec miesiąca, nie mogąc liczyć na jakąkolwiek stabilizację, w swej codziennej pracy stykają się z mobbingiem i innymi nadużyciami a ich praca po widniejących w umowie godzinach nie jest w jakikolwiek sposób wynagradzana. I nie, zmiana pracodawcy na nic tu nie wpływa, gdyż w innych firmach spotyka ich to samo. Stąd nie dziwię się ich zwrotowi ku lewicy czy też populistycznym partiom narodowo-socjalistycznym, które (niestety) zdobyły najwięcej głosów. Gdy jakiekolwiek działanie nie przynosi rezultatu, tonący człowiek ma tendencje do chwytania się brzytwy – nawet jeśli ta może uciąć mu palce.