Konstytucja swoje, Trybunał swoje

Drukuj

Na początku zaznaczę: nie widzę żadnych powodów, by z zasady nie krytykować orzeczeń sądów i trybunałów. Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, iż 2+2=5 nie sprawia, że faktycznie zmienią się zasady matematyki. Orzeczenie, że kradzież nie jest kradzieżą nie sprawi, że przestanie nią faktycznie być. Wyrok, iż Konstytucja wcale nie mówi tego, co mówi, nie sprawi że przestanie o tym mówić. I orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego przeczące tak logice, jak i etyce - a przede wszystkim przeczące temu, co w Konstytucji jest jednoznacznie zapisane - nie mogą być zwolnione z krytyki i oceny.

W ostatnią środę właśnie mieliśmy taką sytuację, nie pierwszą w ostatnim czasie. Może właśnie dlatego, że nie pierwszą, skandalicznego orzeczenia – o rzekomej legalności „reformy”* OFE, można było się spodziewać. Kilkanaście godzin przez skandalicznym orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego pisałem [tutaj: https://www.facebook.com/jwbartyzel/posts/325748184262236 ], że wyrok Trybunału Konstytucyjnego określi, czy art. 21 i art. 64 Konstytucji RP (mające chronić prawo własności) faktycznie obowiązują, czy są tylko nic nie wartym zapisem. Dziś przekonaliśmy się, że prawdziwe jest niestety to drugie.

Trybunał Konstytucyjny uznał, że kradzież przez państwo naszych prywatnych oszczędności emerytalnych jest dozwolona i zgodna z Konstytucją. Przeczytajmy więc co na ten temat zapisano w Konstytucji:

Art. 21.

  1. Rzeczpospolita Polska chroni własność i prawo dziedziczenia.
  2. Wywłaszczenie jest dopuszczalne jedynie wówczas, gdy jest dokonywane na cele publiczne i za słusznym odszkodowaniem.

Art. 64.

  1. Każdy ma prawo do własności, innych praw majątkowych oraz prawo dziedziczenia.
  2. Własność, inne prawa majątkowe oraz prawo dziedziczenia podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej.
  3. Własność może być ograniczona tylko w drodze ustawy i tylko w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności.

Sprzeczność nacjonalizacji środków obywateli zgromadzonych w OFE – jaka się dokonała w zeszłym roku – z w/w artykułami Konstytucji jest całkowicie jednoznaczna i sytuacja nie pozostawia jakichkolwiek wątpliwości interpretacyjnych. Art. 21 dopuszcza wprawdzie nacjonalizację na cel publiczny, ale wyłącznie za odszkodowaniem. Słusznym, a więc adekwatnym do poniesionej straty, do wartości znacjonalizowanych dóbr. Stwierdzenie, że wirtualne zapisy księgowe w ZUS mogą zrekompensować realne oszczędności kapitałowe (a więc być słusznym odszkodowaniem) mogłoby być ewentualnie kiepskim tekstem satyrycznym, ale odnoszenie go do rzeczywistości nawet nie wymaga szczególnej uwagi. Warunek art. 21 nie został więc spełniony. Dodatkowo ordynarna kradzież naszych oszczędności na bieżące wydatki publiczne nie może zostać uznana za nienaruszającą istoty prawa własności (a więc nie jest spełniony także warunek z art. 64) – zwłaszcza gdy mówimy o tak szczególnym przedmiocie własności, jak oszczędności na starość.

To niestety nie pierwsze tak kuriozalne orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego. Niedawne orzeczenie w sprawie wolności słowa (wyłączające spod tej wolności wszelkie odniesienia krytyczne wobec wierzeń religijnych) sprawia, że dzisiejsza decyzja nieco mniej zaskakuje. Tamta sprawa, choć nie tak dotkliwa dla ogółu obywateli – ale bardzo dotkliwa dla tych, którzy nie boją się mówić tego, co myślą, również była przykładem interpretacji Konstytucji w sposób obraźliwy dla zdrowego rozsądku (żartobliwie można by powiedzieć, ze skoro można karać za obrazę „uczuć religijnych”, to czemu nie można za obrazę rozsądku?).

Sytuacja (zarówno w odniesieniu do OFE, jak i do wolności słowa i „uczuć religijnych”) – niestety – obnaża największą chyba słabość naszej Konstytucji. Choć formalnie ustawa zasadnicza gwarantuje wiele spośród fundamentalnych praw i wolności, z prawem własności włącznie (aczkolwiek nie unika też niepotrzebnych ideologicznych zapisów, np. o tzw. „sprawiedliwości społecznej” czy tych nadających związkom zawodowym prawa większe niż zwykłym stowarzyszeniom), praktyka pokazuje, że niewystarczające są mechanizmy broniące wartości w tejże Konstytucji zapisanych. Trybunał Konstytucyjny jest powołany do bronienia tych wartości (temu służą uprawnienia do badania zgodności aktów prawnych z Konstytucją wymienione w art. 188). Twórcy Konstytucji nie przewidzieli jednak sytuacji, gdy organ, któremu te uprawnienia przysługują, ze swoich obowiązków się nie wywiązuje, orzekając (nie ważne czy z oportunizmu, czy z wyznawanej przez większość sędziów ideologii, czy też z powodów politycznych lub jakichkolwiek innych) wbrew temu, co Konstytucja stanowi. Być może problem tkwi (to już moja spekulacja) w sposobie wyłaniania członków Trybunału Konstytucyjnego (art. 194), który powinien być zmodyfikowany, tak aby zapewnić czy wręcz wymusić ich apolityczność. Kryterium wyboru przez Sejm na 9-letnią kadencję bez możliwości reelekcji jak widać okazało się niewystarczające, podobnie jak (wspomniany w art. 195) zakaz przynależności do partii czy związku zawodowego oraz prowadzenia działalności publicznej nie dającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Otwarte pozostaje dla mnie pytanie, jaka metoda byłaby lepsza i nie mam na to gotowej recepty . Tymczasem brak takiej apolityczności (faktycznej, nie deklaratywnej) i praktyka wydawania przez Trybunał Konstytucyjny orzeczeń, które… Konstytucję w sposób oczywisty łamią, a które (zgodnie z art. 190) stają się ostateczne i obowiązujące) sprawia, że wszelkie konstytucyjne gwarancje stają się niewiele warte. A to już podważa także tezę (zawartą w art. 2 Konstytucji), iż Rzeczpospolita jest państwem prawa.


*Słowa „reforma” wobec grabieży oszczędności w OFE celowo używam w cudzysłowie. Równie dobrze mógłbym powiedzieć, że -naście lat temu pewien dresiarz zreformował mi telefon komórkowy.

Czytaj również