Powyborcze „moim zdaniem”: co cieszy, co martwi, a co nie ma znaczenia?

Drukuj

O zwycięzcach i przegranych

Kto jest zwycięzcą tej bitwy, nie ma wątpliwości. Po latach w opozycji PiS zdobył pełnię władzy: od paru miesięcy ma prezydenta, od paru dni większość w Sejmie i Senacie. Sukces odniosły też dwa nowe ugrupowania: Kukiz '15 i Nowoczesna Ryszarda Petru. To pierwsze wszyscy niemalże już spisali na straty, a ostatecznie, nawet nieoczekiwanie, zdobyło trzecie miejsce (drugie spośród sił opozycji). Nowoczesnej zaś wielu nie dawało szans, a jednak weszła do Sejmu z dobrym wynikiem (a wręcz fantastycznym w Warszawie). Pewien mały sukcesik odniosła też marksistowska partyjka Razem - sukcesik, bo zaistniała. Klęskę poniosły Platforma Obywatelska (choć przy liczbie afer z ostatnich lat pewnie niektórzy te 24% także uznaliby za sukces) oraz koalicja Zjednoczonej Lewicy, która właśnie przechodzi do historii. Tyle suchych faktów - a teraz jak ja to widzę i co to rozstrzygnięcie oznacza.

Co mnie cieszy

Cieszy wynik Nowoczesnej – to oczywiste, bo sam startowałem z niej list, a niewątpliwie fakt, że opcja liberalna (tak gospodarczo, jak i światopoglądowo) wreszcie jest na scenie politycznej będzie miał ogromne znaczenie. Wielu publicystów i komentatorów było przekonanych, że nie przekroczy ona progu, tymczasem jako jedyna partia niekonserwatywna światopogladowo, i niesocjalistyczna gospodarczo weszła do parlamentu i wprowadziła 28 posłów. Cieszy także definitywny koniec postkomunistycznej lewicy – paradoksalnie dobili ją przedstawiciele partii o jeszcze bardziej absurdalnych i nieetycznych postulatach (wspomniana już Partia Razem), którzy na szczęście również nie przekroczyli progu, więc ugrupowań jawnie odwołujących się do socjalizmu w parlamencie nie będzie. O tych, które z socjalizmu czerpią niejawnie będę pisał w kolejnym akapicie. Cieszy koniec Sojuszu Lewicy Demokratycznej – partii będącej jawnym kontynuatorem czasów minionych. Cieszy klęska wchodzących w skład tej koalicji ugrupowań skrajnej lewicy, takich jak Partia Zieloni, Unia Pracy czy PPS – bo ich postulaty gospodarcze są obrazą dla etyki opartej przecież w dużej mierze na prawie własności. Twój Ruch – partia która ostatecznie znika na naszych oczach – wywołuje pewnie we mnie jakiś sentyment (nie ukrywam przecież, że przez 3 lata byłem jej członkiem – gdy jeszcze bliżej było jej do liberalizmu), ale trudno by mi było jej kibicować w czasie, gdy weszła w sojusz z socjalistami z SLD, Partii Zieloni i PPS, a także kiedy przyjęła jawnie socjalistyczny program. Klęska Twojego Ruchu to surowa ale sprawiedliwa kara za odejście od liberalnych ideałów i niemoralny sojusz z socjalistami. O tym, dlaczego idea „Zjednoczonej Lewicy” była od początku zła pisałem już 3 miesiące temu tutaj: http://bartyzel.liberte.pl/ilez-tej-lewicy/

Co mnie martwi

Martwi fakt, iż ugrupowania socjalistyczne gospodarczo wciąż dominują w Sejmie. PiS, Platforma Obywatelska i PSL program gospodarczy mają w niczym nie odbiegający od tego co proponuje Zjednoczona Lewica, a niewiele tylko różny od radykalnych postulatów Partii Razem. Wszystkie domagają się coraz to nowych podatków: a to wyższych stawek dla bogatszych, a to podatków bankowych, obrotowych czy specjalnego opodatkowania dużych sklepów. Wszystkie też domagają się szkodliwych regulacji rynku pracy, których jedynym efektem byłoby większe bezrobocie (spowodowane choćby wyższą płacą minimalną czy wyeliminowaniem z rynku pracy osób zatrudnionych obecnie na umowy cywilnoprawne). Nie ma tu wprawdzie odniesień wprost do ideologii socjalistycznej, ale proponowane rozwiązania są de facto te same. Niestety, socjalistom z większości nowych klubów przeciwstawi się tylko 28-osobowy klub .Nowoczesnej (i być może kilkoro spośród posłów od Kukiza, którzy deklarują poglądy wolnorynkowe – ale tam z pewnością będą oni w zdecydowanej mniejszości).
Martwi także fakt, iż właściwie wszystkie ugrupowania (znów za wyjątkiem – mam nadzieję! – .Nowoczesnej) będą konserwatywne światopoglądowo i uległe wobec roszczeń Kościoła Katolickiego do powiększania swojej strefy wpływów politycznych i gospodarczych. W tej akurat kwestii kształt nowego Sejmu może być gorszy niż tego zakończonej niedawno kadencji, gdzie jednak były dwa ugrupowania świeckie: SLD i Twój Ruch. W sprawach wolności osobistych i światopoglądowych przed .Nowoczesną będzie teraz stać szczególna odpowiedzialność, by być słyszalnym głosem rozsądku.

Co jest bez znaczenia

A to, co kompletnie nie ma znaczenia, to fakt zmiany władzy PO na władze PiSu. PO miała zawsze piękną retorykę (niegdyś, dawno, dawno temu nawet liberalną), ale rządziła fatalnie, doprowadziła do grabieży środków z OFE i podwyżek podatków, a w sprawach światopoglądowych zawsze ulegała Kościołowi Katolickiemu. Nie przeprowadziła żadnych istotnych zmian w sprawach wolności i praw obywatelskich (jak choćby nadal nie załatwiona sprawa związków partnerskich), a pieniądze na lekcje religii czy nawet na świątynie (skandalicznym przykładem jest przekręt z finansowaniem Świątyni Opatrzności Bożej pod pretekstem finansowania muzeum) nadal płyną z naszych podatków. PiS retorykę zawsze miał fatalną, narodowo-socjalistyczną, ale jednak podatki wbrew tej retoryce obniżał (to za ich rządów zniesiono rabunkową 40% stawkę PIT). Nie mam wątpliwości: za rządów PiS będzie źle, będzie fatalnie: wróci sprawa Smoleńska, podatków bankowych/obrotowych, wrócą populistyczne postulaty takie jak „500 zł na dziecko” itp., być może dokona się zamach na drugą połowę naszych oszczędności emerytalnych z OFE (przynajmniej tak dziś media donoszą), czyli na to co tam jeszcze pozostało po rządach Platformy. Na pozytywne zmiany w kwestii finansowania religii, związków partnerskich czy wolności słowa najpewniej nie ma co liczyć. Tylko… czy Platforma oferowała cokolwiek lepszego? Pomimo polaryzacji sceny politycznej, jaka miała miejsce przez ostatnie 10 lat pomiędzy PiS i PO, te dwa ugrupowania są do siebie bardzo podobne. Na tyle podobne, że wszelkie różnice są tylko iluzją. Jedno i drugie reprezentuje skrajnie konserwatywno-klerykalny światopogląd. Jedno i drugie ma socjalistyczne pomysły gospodarcze, nie wykazujące żadnego szacunku dla własności prywatnej czy wolnej przedsiębiorczości. Nie, nie lekceważę szkodliwości pomysłów i retoryki PiSu – tak samo jak nie lekceważę szkodliwości działalności Platformy przez ostatnie lata. Ta zmiana – poza kwestią retoryki – kompletnie nie ma znaczenia. Nowy rząd będzie równie zły jak poprzedni.

Wyniki Nowoczesnej i mój własny

Nowoczesna w wyborach uzyskała dobry wynik (7,6%) i rewelacyjny wynik w Warszawie (13%, co dało 3 mandaty). 88% głosów z listy padło na lidera – co nie zaskakuje. Mandatu nie uzyskałem, ale nie było tak daleko (mniej niż dwukrotność zdobytej liczby głosów dawałaby mi już mandat). Przede mną wiele motywacji by na zdobytym w wyborach zaufaniu budować poparcie na kolejne wybory, a przede wszystkim by dalej działać na rzecz wolności gospodarczych, politycznych i intelektualnych.

Perspektywy na przyszłość

Przed Nowoczesną zaś ogromna szansa, ale i ogromna odpowiedzialność. Jako jedyne ugrupowanie wolnorynkowe i liberalne w Sejmie, odpowiedzialność o tyle ogromna, że gdy w jakiejkolwiek sprawie w sejmie o wolności jednostki nie upomni się Nowoczesna, nie upomni się o nie nikt. Szansa, bo to Nowoczesna będzie teraz główną siłą wokół której tworzyć się będzie realna opozycja. Platforma Obywatelska, jako bezideowa partia władzy, która władzę utraciła, odchodzi w polityczny niebyt – już teraz zaczyna się wewnętrzna walka i rozliczenia i pewnie szybko się rozpadnie. Lista Kukiza zaś – z założenia bezprogramowa (o czym wprost mówił przecież jej lider) nie może niczego konstruktywnego zaproponować. Była opcją zmiany, ale ta symboliczna zmiana (Platformy na PiS) przecież nastąpiła – zaś przy braku pozytywnego programu misja listy Kukiza właśnie się wyczerpuje. A pozytywnego programu trudno oczekiwać, gdy właściwie osób które się z tej listy dostały nic praktycznie nie łączy (narodowcy, kilku ludzi z KNP – dawnej partii Korwina-Mikke, jeden znany homofob, jeden raper, który śpiewał że „j**ć mu się chce”, a także mnóstwo osób nie reprezentujących praktycznie żadnych poglądów). Jest jeszcze PSL, od dawna pełniący raczej funkcję biura pośrednictwa pracy dla rodzin działaczy, niż partii politycznej. W sytuacji takiej bezideowej pustki (i mieszaniny kilku sprzecznych ekstremów u Kukiza) jeśli chodzi o inne ugrupowania opozycyjne, Nowoczesna ma szanse być jedyną realną opozycją. Zachodzi duże jest prawdopodobieństwo, że to wokół niej w następnych latach koncentrować się będą wszystkie siły liberalne, racjonalne i demokratyczne. Ale nie będzie to łatwe. Szczególna odpowiedzialność Nowoczesnej będzie dotyczyć wiarygodności. Jeśli Nowoczesna stałaby się kolejną konserwatywną, uległą wobec Kościoła Katolickiego partią, taką jak PiS czy PO – przegra! Jeśli Nowoczesna zapomni o postulatach Świeckiej Szkoły czy związków partnerskich, praw mniejszości, rozdziału państwa od kościoła, wolności słowa i wolności osobistych – odejdzie w niebyt! Jeśli odejdzie od racjonalnych, liberalnych postulatów gospodarczych (bo na przykład uzna że są one w Polsce niepopularne), jeśli zacznie obiecywać jak PiS czy PO że na wszystko będzie wydawać pieniądze, jeśli nie będzie bronić naszych pieniędzy w OFE przed dalszymi zakusami zarówno Platformy jak i PiSu – nie będzie dla niej racji bytu! Te przestrogi są – mam szczerą nadzieje – bez żadnego uzasadnienia – ale trzeba o nich pamiętać, by nie stać się drugą Platformą Obywatelską.

A rządy PiSu przeżyjemy – tak, jak przeżyliśmy rządy Platformy.

Czytaj również
  • Leniwiec

    Szkoda że nawet prawdopodobnie najbardziej rozgarnięty członek Nowoczesnej i tego portalu jest naiwnym ignorantem. Określanie klubu Kukiza bezideowym, niekonstruktywnym i skończonym ruchem jest ignorancją. Pokładanie nadziei w Petru, tak samo jak wcześniej w Palikota i Tuska jest za to skrajną naiwnością. Do trzech razy sztuka?

    Niedawno w sejmie powstał parlamentarny zespół ds. reform systemowych i wolnorynkowych. 12 od Kukiza, 3 z PiSu, 0 z Nowoczesnej. Takie same 0 jak złożonych dotychczas projektów ustaw. Po za pyskówką i lansowaniem się w mediach Petru i jego partia nic nie robi. Tak się niestety uprawia w naszym kraju politykę, dużo się mówi, mało robi a słupki sondażowe rosną, niedługo osiągną 140 %, jeśli dotychczasowa tendencja się utrzyma.