Radio dla Cenzora

Drukuj

Ewa Wanat, redaktor naczelna Polskiego Radia RDC (znanego do dzisiaj jako Radio dla Ciebie) została w ostatnim tygodniu zwolniona dyscyplinarnie, na dodatek w trakcie zwolnienia lekarskiego. Za co? Niestety, nie ma wątpliwości, że za poglądy. Jej głównym przewinieniem okazał się być wpis na Facebooku sprzed kilku tygodni - na prywatnym profilu, w ironiczny sposób krytykujący szkodliwą działalność państwa Elbanowskich wspieranych przez PiS. Wcześniejszą zaś "zbrodnią" - fakt, że radio nie nudziło słuchaczy nadmierną ilością… kolęd bożonarodzeniowych.

Decyzja zarządu RdC jest skandaliczna, ale nie jest pierwszy to w tej rozgłośni przykład dyskryminacji za poglądy. Wcześniej, w marcu bieżącego roku, za światopogląd (przede wszystkim krytykę patologii w Kościele Katolickim i liberalne poglądy na kwestie in vitro) i bezkompromisowość w publicystyce zwolniono z tej samej stacji – wbrew zdaniu naczelnej – dziennikarkę Elizę Michalik. Decyzję tę wydała wtedy Jolanta Kaczmarek, prezes zarządu stacji, a mniej więcej w tym samym czasie Rada Programowa radia postanowiła mocniej cenzurować treści w audycjach publicystycznych i żądać „wyjaśnień” od autorów co bardziej wyrazistych programów.

Decyzja w sprawie naczelnej Ewy Wanat pokazuje, że władze RdC (zarząd i rada nadzorcza) są szczególnie upolitycznione. Wyraźnie widać gotowość do gorliwego spełniania przez nie oczekiwań domniemanej nowej władzy – a za pewnik najwyraźniej uchodzi w tamtych kręgach zwycięstwo PiS. Bez wątpienia to głównie w interesie tej partii leży rugowanie dziennikarzy, którzy mają poglądy inne niż narodowo-konserwatywne. W ten kontekst wpisują się już wcześniejsze słowa przewodniczącego rady nadzorczej, Wojciecha Borowika, który publicznie straszył Ewę Wanat konsekwencjami za jej wpis („Rada nadzorcza zajmie się tym wpisem na najbliższym posiedzeniu”). Śmieszy więc w tym kontekście, że stoi za nim organizacja o nazwie… „Stowarzyszenie Wolnego Słowa”!

Cóż więc faktycznie powiedziała Ewa Wanat? Przytaczam tu dokładne jej słowa:

„Dlaczego polskie sześciolatki są głupsze od rówieśników z Włoch, Francji i Niemiec? A może tylko państwu Elbanowskim rodzą się takie nierozgarnięte dzieci?” (Wpis na Facebooku z dn. 25 sierpnia 2015).

Nie trzeba wielkiej inteligencji, by dostrzec w tym zdaniu ironię – fakt, że wpis nie wyraża w istocie opinii pani Wanat o dzieciach państwa Elbanowskich, lecz uwydatnia to co implikowałoby gdyby traktować na poważnie polityczne argumenty ich rodziców. To właśnie państwo Elbanowscy, ku uciesze Prawa i Sprawiedliwości, robią społeczeństwu od wielu miesięcy wodę z mózgu traktując 6-letnie dzieci jak stado baranów, które nie mogą iść do szkoły. Jakoś w wielu krajach zachodnioeuropejskich sześciolatki radzą sobie w szkołach dobrze, a dorastając wcześniej wkraczają na rynek pracy i mają więcej czasu na zrobienie kariery zawodowej. W niektórych krajach (Irlandia, Wielka Brytania) dzieci idą do szkoły w jeszcze młodszym wieku (4-5 lat) i przynosi to korzyści. Tłumaczę tu „oczywistą oczywistość” bo chyba każdy kto czytał wpis Ewy Wanat doskonale rozumie jak go interpretować – choć wielu najwyraźniej nie chce rozumieć. I w pełni zgadzam się z Ewą Wanat, że cała akcja polityczna Elbanowskich i PiS jest naprawdę dla tych dzieci obraźliwa i krzywdząca.

PS. Ktoś może mi zarzuci, że właściciel rozgłośni może zatrudniać takich dziennikarzy, jakich ma ochotę, i zwalniać ich, jeśli tę ochotę traci. Z wolnościowego punktu widzenia to prawda – ale tylko w sektorze prywatnym. Tu natomiast mówimy o rozgłośni publicznej, która wedle swojej misji powinna przeciwdziałać dyskryminacji, być niezależna i prezentować szeroki wachlarz poglądów i opinii i która z pewnością nie powinna ingerować w prywatne wypowiedzi i opinie swoich pracowników. Wreszcie nawet w sektorze prywatnym trudno byłoby zwolnienie za poglądy zaklasyfikować jako „dyscyplinarne”, no chyba że (mam nadzieję – tylko hipotetycznie) pracownik podpisałby umowę z pracodawcą, że nie będzie miał żadnych własnych poglądów.

Czytaj również